Człowiek wychowany przez Elfy, czy człowiek, na którego wpadła na ulicy ?Nie była już pewna, kto siedzi przy stoliku. Nie była pewna niczego.
Wpatrywała się w znajomą postać jeszcze dłuższą chwilę. To było dla niej za dużo. Wstał i szedł w jej stronę. Anet chciała się wydostać z pomieszczenia, które nagle stało się w jej oczach mniejsze. Przesuwała się po ścianie aż natrafiła na drzwi. Dłonią szukała klamki, ale nie odrywała wzroku od ciemnych oczu, w których tak chciała utonąć. Zatrzymał się.
-Nie odchodź...- powiedział
Nic nie odpowiedziała, znieruchomiała.
-Proszę..-wyciągną do niej rękę.
Jeżeli miała się czegoś dowiedzieć, musiała zostać. Podała mu rękę i zobaczyła w cieniu jego lekki uśmiech. Zaprowadził ją do stolika.
-Nie powinno cię tu być..- jego uśmiech zastąpiła teraz troska i zmartwienie.
-Ale jestem Niall i chcę żebyś mi powiedział co się dzieje- odważyła się i ujęła jego ręce w swoje mniejsze.
-Niall nic nie wie, tylko się domyśla
-Przecież jesteście jedną osobą! - wykrzyczała i wstała.-To niedorzeczne..
-To nie jest takie proste- wstał i gestem dłoni próbował ją uspokoić.
-Ach tak... I uważasz, że nie pojmę tego, co tutaj się dzieje? -poczuła się urażona
-Nie to miałem na myśli, a teraz usiądź i mnie posłuchaj - odsunął jej krzesło.
Zdenerwowana usiadła aby dowiedzieć się czegoś więcej.
-Jestem jego snem... Ale wymazuje to co się tu dzieje i wstawiam ten sam obraz... Nikt nie może się dowiedzieć, że istnieje świat snów- nasza kraina czarów.
-Skoro ja wiem, to znaczy, że jestem wam potrzebna. Stella mówiła, że jestem waszą nadzieją...
-Wmawiają to sobie, bo to ty stworzyłaś nasz świat, gdy byłaś mała. Odwiedzałaś nas codziennie... a potem... zapomniałaś o nas i nastały ciężkie dni. Gdy wróciłaś, Kapelusznik o mało nie posiadał się z radości, gdyż twoje marzenia są naszym wybawieniem.
-Wybawieniem ? Od czego ?
-Wiesz przecież... -spuścił głowę
-Skąd on się tutaj wziął?
-Legendy mówią, że urodziła go nasza ziemia, ale tylko nieliczni znają prawdę.
-Jaką prawdę? - dopytywała Anet, a ścisk w jej żołądku ledwo pozwolił jej usiedzieć.
-Nie powinienem...
-Jaką prawdę?! -podniosła głos.
-Ty jesteś Lucyferem..- podniósł smutne oczy i spojrzał na nią z wielkim bólem.
Dziewczyna poderwała się z miejsca. Jej oczy przepełniało przerażenie. Jak ona mogła być takim czymś?! To niemożliwe. To nie prawda. Skierowała się w stronę wyjścia, ale szok nie pozwalał jej iść. Zataczała się podtrzymując się ściany. Chłopak od razu zareagował. Chwycił ją za łokieć
-Nie dotykaj mnie ! -krzyknęła i wyrwała się. -Jestem potworem...- mówiła jakby do siebie, a jej oczy napełniały się łzami. Wybiegła z domku, mijając zdezorientowanego Kapelusznika.
Biegła przed siebie, to jej pomogło pozbyć się nadmiaru emocji. W pędzie nie zauważyła wielkiego rowu, a gdy go spostrzegła było już za późno. Przeturlała się po zboczu i mocno uderzyła głową o kamienie. Ogłuszona nie mogła się ruszyć. Ledwo otworzyła oczy, ale światło ją oślepiało. A potem była już tylko ciemność i stłumione głosy.
~
Uniosła powieki. Obudziła się na podłodze w swoim pokoju. Bolała ją głowa. Na pewno będzie miała guza.
-Kim ja jestem...?
Wstała, nastawiła wodę na herbatę. Nie pójdzie dzisiaj do szkoły. Nie jest w stanie. Włączyła laptopa, chciała dowiedzieć się czegokolwiek, ale nie wiedziała od czego zacząć. Jej palce odruchowo wystukały w wyszukiwarkę "Co to Czarny Kruk?"
Wyskoczyły jej miliony stron ornitologicznych, nic, nic, jedno wielkie nic. Miała się poddać, ale coś przykuło jej wzrok. Kliknęła.
"Twoje sny-Twój Świat"
Powitalny tytuł tylko wzbudził jej ciekawość. To był blog dziewczyny, która opisuje krainę, do której udaje się we śnie. Chociaż komentarze pod jej opisem wskazywały na to, że dziewczyna jest wariatką, Anet spisała numer telefonu i wzięła komórkę.
Pierwszy sygnał. Drugi sygnał. Trzeci sygnał.
-Halo?-odpowiedział jej piskliwy głosik.
-Cześć, czy dodzwoniłam się do.... Perrie Anderson?
-Nie, to moja chora siostra, już ją daje
Cisza w słuchawce...
-Halo? Kto mówi?-tym razem usłyszała lekko zdenerwowany niższy głos
-Yyy, cześć, jestem Anet, przed chwilą przeczytałam twojego bloga i...
-Jeżeli masz coś ciekawego do powiedzenia to przejdź do sedna, nie jestem chora-przerwała jej osoba po drugiej stronie.
-Nie, poczekaj, ja.. chciałabym ci zadać parę pytań.W tej chwili jesteś jedyną osobą, która może mi pomóc.
Cisza.
-Proszę.. -Anet ledwo powstrzymała narastający w niej szloch.
-Dobrze.
Dziewczyna odetchnęła z ulgą.
-Ja... Mam dziwne sny. Mam swoją krainę, w której uważają mnie za swoją nadzieję. Sny są bardzo realistyczne, a co najważniejsze wszystko co się w nich dzieje przenosi się na realne życie. Rano obudziłam się z guzem, którego nabiłam sobie we śnie. Ja ci wierzę... Perrie, potrzebuję twojej pomocy.
-Postaram się zrobić co w mojej mocy.
-Powiedz mi, czym jest "Czarny Kruk" , w blogu pominęłaś kwestię wyjaśnienia tego.
-Muszę kończyć, przepraszam.
-Nie proszę nie rób tego !
Niestety rozłączyła się. Załamana Anet poszła się ubrać. 10 minut później zadzwonił jej telefon.
-Halo?
-Perrie Anderson. "Czarny Kruk" jest częścią ciebie- zaczęła bloggerka.
-Słucham ?
-Ty jesteś Lucyferem. Jeżeli długo nie odwiedzasz swojej krainy, oddajesz ją ciemniejszej części siebie, aby ta ją zniszczyła. Wtedy zabije wszystkich i wszystko. Moja kraina już nie istnieje... Jedyny sposób to walka sama ze sobą. Nie przegraj jej. Ja swoją przegrałam...
Nastolatka musiała usiąść. Wypuściła telefon z ręki. Wmurowało ją po raz kolejny. Ona sama niszczy to co kocha.
_____________________________________________________________________________
Kim jesteś? Kim jesteś, żeby zabijać to co stworzyłeś? Jesteś nikim.
Możesz stoczyć walkę, ale czy masz tyle odwagi ?

.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz