środa, 3 lipca 2013

Rozdział 7.


Otworzyła szeroko oczy, oszołomiona tym co się wydarzyło. Policzki miała mokre od łez. W sercu gościła rozdzierająca pustka. Usiadła na łóżku z martwym wzrokiem. Jej ręka... Bolała, podwinęła rękaw i zobaczyła gojącą się ranę. To była prawda. Żyła we śnie. To zdarzyło się na prawdę.
Wyszła z pokoju, ubrała kurtkę, szalik, czapkę i wyszła. Było bardzo zimno, nie przeszkadzało jej to teraz. Poszła do parku



W oczach miała sen, to wszystko było takie realistyczne, jak mogła od razu nie uwierzyć Kapelusznikowi?  Bolało ją serduszko, nie miała nawet ochoty słychać muzyki. Siadła na ławce i przyglądała się wirującym na wietrze liściom.



Zawiał mocniejszy wiatr, niósł głos mówiący " Ja Ciebie też... ". Zrobiło jej się cieplej na duszy i już wiedziała, że mimo tego, że nie wróci już do bajkowej krainy, nie zapomni o Lainie, a ta przygoda nauczyła ją, że marzenia należy spełniać. Łzy same napłynęły jej do oczu. Tęsknota za kimś nierealnym pożerała ją w całości.

~

Wróciła do domu, wzięła szkicownik, usiadła na parapecie i narysowała siebie na scenie, grającą na gitarze. Na widowni byli jej bajkowi przyjaciele, a na samym środku stał Kapelusznik ze swym mieczem.W oddali znalazł się Lucyfer, a za nim jego armia kart na tle płonącego lasu, niebo nad nim było zachmurzone, nad sceną było słońce. Przy pasku od sukienki dziewczyna narysowała miecz, a w kącie sceny wieszak ze strojem, w którym walczyła za pierwszym razem. Elfy też były częścią widowni. Tuż obok niej stał ON. A nad nimi narysowała uskrzydlone serce i to wszystko na tle ściany z trawy i malutkiej  drabinie z tunelem na końcu. Następnego dnia oddała pracę nauczycielce.

~

 Postanowiła, że skoro we śnie Kapelusznik spełnił jej marzenia, to zacznie je realizować w prawdziwym świecie. Zaraz po zajęciach, poszła zapisać się na kurs grania na gitarze. W księgarni w dziale ksiąg fantastycznych znalazła książkę o Elfach wraz z dołączonym  słownikiem. Wracając do domu, zobaczyła, że jej rówieśnik znęca się nad biednym młodszym od nich chłopcem. Podbiegła do nich stając w obronie chłopaka
-Zostaw go i czep się kogoś swoich rozmiarów- wysyczała.
-Patrzcie, dzielna Anet broni uciśnionych.- zaszydził chłopak.
-Odejdź- powtórzyła Anet,a wrogość w jej oczach przeraziłaby niejednego.
Twarz rówieśnika zrobiła się blada, a on sam lekko się wycofał.
-Jesteś nawiedzona, Matka Teresa się kurwa znalazła. Ja pierdole, co za psychiczna suka- powiedział odchodząc, ale odwrócił się jeszcze w stronę mniejszego chłopaka- A z tobą się jeszcze policzę- zagroził i odszedł.
-Dziękuję Ci.. jak to zrobiłaś?- zapytał młodszy chłopak.
-Siła woli... - odpowiedziała i już miała iść, kiedy zobaczyła, że chłopak wpatruje się w nią jakby była z innej planety.
-Coś nie tak ?- spytała.
-N..Nie wszystko w porządku, mogę wiedzieć jak udało ci się zmienić kolor oczu ?- zapytał niepewnie.
Anet cała zesztywniała, nie miała pojęcia o co mogło chodzić.
-Ale ja nie wiem o co chodzi...- odparła.
-Widziałem jak twoje oczy...- zaczął- .. może mi się coś pomyliło, przepraszam i dziękuję...- odszedł.
Dziewczyna stała jeszcze chwilę zszokowana po czym ruszyła dalej. Wygrała tą walkę. Była z siebie dumna. Kierowała się już w stronę domu. Naszła ją ochota na gorącą czekoladę. Kupiła ją w małym sklepiku i przy okazji zaczęła czytać książkę, żeby chociaż na chwilę zapomnieć.
Szła chodnikiem  i przez przypadek wpadła na mężczyznę... Oblała się gorącą czekoladą i zła oderwała wzrok od lektury i przeniosła wzrok na mężczyznę. Patrzyła na niego jak zaczarowana, złość zniknęła, za to na jej miejsce przyszło niedowierzanie. Ale to nie mogło być możliwe, jak to się stało? To nie mógł być on... To nie mógł być Lain...
-Bardzo przepraszam..- zaczęli oboje .Roześmiali się, spojrzeli w oczy.
-Czy my się znamy ? - zapytał mężczyzna.
-Nie chyba nie..- zaprzeczyła niepewnie dziewczyna. - Jeszcze raz przepraszam, muszę już iść- minęła go i przycisnęła książkę do piersi. "Tylko nie płacz" Powtarzała w myślach.
-Przepraszam ! - usłyszała głos za sobą. Odwróciła się. To znowu on, czego nie dał jej spokoju ?
-O co chodzi? - zareagowała.
-Czy w ramach rekompensaty mógłbym pani zaproponować darmową lekcję tańca?- zaoferował przystojny mężczyzna.  Od razu przypomniał jej się magiczny taniec.
-Tak.. Będzie mi bardzo miło- uśmiechnęła się lekko.
- Ma pani śliczny uśmiech, jestem Niall, a pani? - przedstawił się pan.
 Poukładała sobie wszystko w głowie. Lain-Niall. Olśniło ją ! To był cud,niemożliwa historia.
- Bardzo mi miło pana poznać, jestem Anet" .- odpowiedziała dziewczyna.
 Niall odprowadził dziewczynę pod sam dom.
-Dziękuję za odprowadzenie- powiedziała nastolatka.
-Nie to ja dziękuję- szeroko się uśmiechnął- Jesteś pewna, że się nie znamy ?- nie dawał za wygraną.
-A mówi ci coś "czarny kruk" ? - zaryzykowała.
-Skąd o nim wiesz? -przeraził się Niall - Ja... śnię o nim.- odpowiedział.
Anet zamarła.

_____________________________________________________________________________

Czy to możliwe, aby sny wykorzystywały ludzi do swoich celów? Czy dwa światy są ze sobą zmieszane?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz