sobota, 13 lipca 2013

Rozdział 8.

To wszystko wydawało się tak nieprawdopodobne. Nie mogła tego ignorować.
-Proszę wejdź do środka, wydaje się, że musimy porozmawiać- powiedziała dziewczyna chłodnym tonem.
Chłopak wszedł za nią. Zrobiła herbatę i usiedli na przeciwko siebie przy stole.
-Opowiedz mi twoje sny- zaczęła.
-O co tutaj chodzi?- dopytywał
-O coś ważnego...
Niall dał się przekonać i opowiedział sny. Każdy był identyczny. Ten sam motyw-czarny kruk zamieniający się w zjawę w czarnym kapturze. Walczy z Kapelusznikiem, a w oddali biega jakaś dziewczyna.  Krzyczy tylko "Czarny Kruk". Tak jakby ostrzegała innych, ale nikogo prócz nich nie było...
Widząc zmartwioną minę Anet, Niall zapytał:
-Ty wiesz o co chodzi prawda?
-Ja... Mam bardzo podobne sny..- powiedziała nieufnie.
-Proszę powiedz mi - nalegał i położył swoją dłoń na jej dłoni. Przebiegł ją dreszcz.
-Późno już- chciała go zbyć. Odsunęła dłoń i odwróciła głowę.
Chłopak wstał bez słowa i wyszedł. Anet długo siedziała w bezruchu. W głowie miała totalną pustkę. Poruszyła się dopiero gdy zegar wybił 12. Cała zesztywniała. Nawet się nie przebrała, po prostu się położyła. Gdy tylko zamknęła oczy- rzeczywistość zniknęła.....
Opierała się o coś miękkiego, otworzyła oczy i od razu pożałowała, że to zrobiła. Siedziała pod wielkim grzybem, a wokoło niej biegały karty ze swoimi ostrymi włóczniami. Odruchowo złapała się za ramię. Ziemia się zatrzęsła... W oddali słychać było okropny ryk. Ziemia drżała coraz bardziej.. Poczuła, że musi uciekać, ale to był jeden z jej największych błędów. Wybiegła spod grzyba i zamarła. Prosto na nią biegła bestia wielka jak góra. Szczerzyła tysiące swych ostrych zębów.


Nie mogła się ruszyć, sparaliżowana panicznym strachem. Bestia była coraz bliżej. Zamknęła oczy, jak miała zginąć to w ciemnościach. Nagle poczuła jak coś przewala ją na bok i traci równowagę. 
-Co robisz szalona ?! - krzyknął głośno znajomy głos.
Nie odezwała się, odwróciła twarz w stronę głosu. Zobaczyła starego przyjaciela. Gdy ją rozpoznał, gniew zniknął, a pojawił się ogromny smutek. 
-Nie powinno cię tu być- powiedział nieobecnym tonem.
-Ale jestem...
-Chodź, ktoś cię oczekuje.
I ruszyli wzdłuż znajomej ścieżki. Szli w milczeniu, w końcu dotarli do małego domku ukrytego w kapeluszach olbrzymich grzybów. Wspięli się po schodach i stanęli przed drzwiami.
-Zaczekam tutaj- poinformował Kapelusznik.
Uchyliła drewniane drzwi i zajrzała do ciemnego pomieszczenia. Paliła się tylko jedna świeca, a przy stoliku siedziała ciemna postać. Anet zlękła się i wycofała.
-No dalej.. Idź- zachęcił. 
Bardzo powoli weszła. Postać odwróciła się w stronę dziewczyny.
-Niall- wycofała się, ale wpadła na ścianę.

______________________________________________________________________________

Jedna osoba, dwa wcielenia, ciekawe....




środa, 3 lipca 2013

Rozdział 7.


Otworzyła szeroko oczy, oszołomiona tym co się wydarzyło. Policzki miała mokre od łez. W sercu gościła rozdzierająca pustka. Usiadła na łóżku z martwym wzrokiem. Jej ręka... Bolała, podwinęła rękaw i zobaczyła gojącą się ranę. To była prawda. Żyła we śnie. To zdarzyło się na prawdę.
Wyszła z pokoju, ubrała kurtkę, szalik, czapkę i wyszła. Było bardzo zimno, nie przeszkadzało jej to teraz. Poszła do parku



W oczach miała sen, to wszystko było takie realistyczne, jak mogła od razu nie uwierzyć Kapelusznikowi?  Bolało ją serduszko, nie miała nawet ochoty słychać muzyki. Siadła na ławce i przyglądała się wirującym na wietrze liściom.



Zawiał mocniejszy wiatr, niósł głos mówiący " Ja Ciebie też... ". Zrobiło jej się cieplej na duszy i już wiedziała, że mimo tego, że nie wróci już do bajkowej krainy, nie zapomni o Lainie, a ta przygoda nauczyła ją, że marzenia należy spełniać. Łzy same napłynęły jej do oczu. Tęsknota za kimś nierealnym pożerała ją w całości.

~

Wróciła do domu, wzięła szkicownik, usiadła na parapecie i narysowała siebie na scenie, grającą na gitarze. Na widowni byli jej bajkowi przyjaciele, a na samym środku stał Kapelusznik ze swym mieczem.W oddali znalazł się Lucyfer, a za nim jego armia kart na tle płonącego lasu, niebo nad nim było zachmurzone, nad sceną było słońce. Przy pasku od sukienki dziewczyna narysowała miecz, a w kącie sceny wieszak ze strojem, w którym walczyła za pierwszym razem. Elfy też były częścią widowni. Tuż obok niej stał ON. A nad nimi narysowała uskrzydlone serce i to wszystko na tle ściany z trawy i malutkiej  drabinie z tunelem na końcu. Następnego dnia oddała pracę nauczycielce.

~

 Postanowiła, że skoro we śnie Kapelusznik spełnił jej marzenia, to zacznie je realizować w prawdziwym świecie. Zaraz po zajęciach, poszła zapisać się na kurs grania na gitarze. W księgarni w dziale ksiąg fantastycznych znalazła książkę o Elfach wraz z dołączonym  słownikiem. Wracając do domu, zobaczyła, że jej rówieśnik znęca się nad biednym młodszym od nich chłopcem. Podbiegła do nich stając w obronie chłopaka
-Zostaw go i czep się kogoś swoich rozmiarów- wysyczała.
-Patrzcie, dzielna Anet broni uciśnionych.- zaszydził chłopak.
-Odejdź- powtórzyła Anet,a wrogość w jej oczach przeraziłaby niejednego.
Twarz rówieśnika zrobiła się blada, a on sam lekko się wycofał.
-Jesteś nawiedzona, Matka Teresa się kurwa znalazła. Ja pierdole, co za psychiczna suka- powiedział odchodząc, ale odwrócił się jeszcze w stronę mniejszego chłopaka- A z tobą się jeszcze policzę- zagroził i odszedł.
-Dziękuję Ci.. jak to zrobiłaś?- zapytał młodszy chłopak.
-Siła woli... - odpowiedziała i już miała iść, kiedy zobaczyła, że chłopak wpatruje się w nią jakby była z innej planety.
-Coś nie tak ?- spytała.
-N..Nie wszystko w porządku, mogę wiedzieć jak udało ci się zmienić kolor oczu ?- zapytał niepewnie.
Anet cała zesztywniała, nie miała pojęcia o co mogło chodzić.
-Ale ja nie wiem o co chodzi...- odparła.
-Widziałem jak twoje oczy...- zaczął- .. może mi się coś pomyliło, przepraszam i dziękuję...- odszedł.
Dziewczyna stała jeszcze chwilę zszokowana po czym ruszyła dalej. Wygrała tą walkę. Była z siebie dumna. Kierowała się już w stronę domu. Naszła ją ochota na gorącą czekoladę. Kupiła ją w małym sklepiku i przy okazji zaczęła czytać książkę, żeby chociaż na chwilę zapomnieć.
Szła chodnikiem  i przez przypadek wpadła na mężczyznę... Oblała się gorącą czekoladą i zła oderwała wzrok od lektury i przeniosła wzrok na mężczyznę. Patrzyła na niego jak zaczarowana, złość zniknęła, za to na jej miejsce przyszło niedowierzanie. Ale to nie mogło być możliwe, jak to się stało? To nie mógł być on... To nie mógł być Lain...
-Bardzo przepraszam..- zaczęli oboje .Roześmiali się, spojrzeli w oczy.
-Czy my się znamy ? - zapytał mężczyzna.
-Nie chyba nie..- zaprzeczyła niepewnie dziewczyna. - Jeszcze raz przepraszam, muszę już iść- minęła go i przycisnęła książkę do piersi. "Tylko nie płacz" Powtarzała w myślach.
-Przepraszam ! - usłyszała głos za sobą. Odwróciła się. To znowu on, czego nie dał jej spokoju ?
-O co chodzi? - zareagowała.
-Czy w ramach rekompensaty mógłbym pani zaproponować darmową lekcję tańca?- zaoferował przystojny mężczyzna.  Od razu przypomniał jej się magiczny taniec.
-Tak.. Będzie mi bardzo miło- uśmiechnęła się lekko.
- Ma pani śliczny uśmiech, jestem Niall, a pani? - przedstawił się pan.
 Poukładała sobie wszystko w głowie. Lain-Niall. Olśniło ją ! To był cud,niemożliwa historia.
- Bardzo mi miło pana poznać, jestem Anet" .- odpowiedziała dziewczyna.
 Niall odprowadził dziewczynę pod sam dom.
-Dziękuję za odprowadzenie- powiedziała nastolatka.
-Nie to ja dziękuję- szeroko się uśmiechnął- Jesteś pewna, że się nie znamy ?- nie dawał za wygraną.
-A mówi ci coś "czarny kruk" ? - zaryzykowała.
-Skąd o nim wiesz? -przeraził się Niall - Ja... śnię o nim.- odpowiedział.
Anet zamarła.

_____________________________________________________________________________

Czy to możliwe, aby sny wykorzystywały ludzi do swoich celów? Czy dwa światy są ze sobą zmieszane?